AzjaGruzjaPodróżTurystyka

Chiatura – postmodernistyczne miasto kolejek linowych

Chiatura jest zdecydowanie jednym z najdziwniejszych miast, jakie miałam okazję oglądać. Większość zabudowań powstała w latach 50 – część wcześniej, część później, ale wszystko mniej więcej w tym okresie. A czemu Chiatura jest dla mnie dziwnym miastem? Po pierwsze dlatego, że część zabudowań znajduje się na szczytach kanionu, znacznie wyżej niż dolna część znajdująca się w dolinie, którą płynie rzeka. Stan samych zabudowań postawia wiele do życzenia. Jak w całej Gruzji, wszystko tu się rozpada. Budynki nigdy chyba nie uświadczyły żadnego remontu, a rzuca się w oczy typowa gruzińska prowizorka, czyli wystające kominy od kóz i palenisk widoczne na poszczególnych kondygnacjach w bloku mieszkaniowym. Opuszczone mieszkania przerobione na składy drewna i kurniki niewątpliwie są ogromną atrakcją dla turystów, natomiast ludzie, którzy tam mieszkają, traktują to jako całkowicie normalne. Dla mnie jako turystki było to skrajnie odbiegające od standardów, do których się przez lata przyzwyczaiłam, a przez to – bardzo interesujące.

Kolejną ciekawostką tego miasta są kolejki linowe. A mówiąc inaczej – tutejszy transport publiczny. Ze względu na to, że główna cześć miasta znajduje się w dolinie, natomiast część bloków mieszkalnych została umiejscowiona na zboczach gór, aby skrócić drogę mieszkańcom, został stworzony system kolejek linowych. Łączą one bloki na skarpach z resztą miasta. Niestety wagoniki ani maszyneria nie były remontowane przez lata i trzeba się wykazać ogromną odwagą, aby wejść do takiego wagonika, którego “data urodzenia” to ’53 rok. Gruzini jakoś nie mają takich obaw.

Na koniec oczywiście jeszcze wideo z mojego vloga.